Śmiało mogę powiedzieć, że Paryż to najpiękniejsze miasto w jakim do tej pory byłam. Przepiękny klimat jasnych kamieniczek z dużymi oknami i balkonami z których wywiewają długie firanki, a dookoła równo przystrzyżone zielone drzewa. Rano bagietka z kawą, a następnie- szybkim metrem- prosto do centrum, gdzie czeka na Ciebie tyle atrakcji, że nie jesteś w stanie ich zliczyć, nie mówiąc o ich odwiedzeniu.
Wiadomo, że oprócz tego jest tam też drugi - w trzystopniowej skali poziom zagrożenia terrorystycznego, przez co przy każdej atrakcji trzeba czekać w kolejce do dokładnej kontroli, wszędzie ogrom turystów i natrętni kupcy, którzy co 5 metrów chcą sprzedać Ci kapelusz lub brelok z wieżą Eiffla. A do tego w pierwszym dniu na placu przy Luwrze spotkała nas burza z gradem, a po pierwszej nocy w naszym hostelu okazało się, że musimy zmienić pokój, bo ktoś z obsługi źle sobie rozplanował noclegi, nie wspominając już o tym, ile razy zgubiłyśmy się w metrze ;)

Ale patrząc na mapę paryskiego metra, to chyba miałyśmy prawo kilka razy troszkę zabłądzić.
Mimo wszystko bardzo mi się podobało i chciałabym tam jeszcze kiedyś wrócić.
Od momentu kupienia biletów nie mogłam doczekać się właśnie tego- mojego pierwszego w życiu lotu samolotem. Ze względu na to że całą noc jechałyśmy z Krakowa na lotnisko do Wrocławia, lot do Paryża prawie w całości przespałam. Widoki nadrobiłam jednak w drodze powrotnej.
Pierwszym miejscem, które odwiedziłam w Paryżu był Arc de Triomphe, a następnie plac przy Musee de Louvre oraz galeria pod muzeum. Co prawda nic w niej nie kupiłam, ponieważ ceny zaczynają się tam od setek euro.
Drugiego dnia zwiedzanie rozpoczęłam od Katedry Notre-Dame i rynku kwiatowego, który znajduję się w jej sąsiedztwie.
Najpiękniejsze palmy w Paryżu zobaczyć można przy Pałacu Luksemburskim, raj dla Weroniki Wierzgacz.
A w między czasie przepiękna Opera i Panteon.
Na koniec perełki czyli Wieża Eiffla, Pałac Inwalidów i Luwr, jednak tym razem już od środka.
Okolice Teatru, Riguet
I jeszcze deszczowe Pola Elizejskie i klasycznie kilka (wyjątkowo mało) zdjęć z ulicy.