Do Lublina przyjechałam BlaBlaCarem, a samo miasto zwiedzałam na rowerze. Ale co najważniejsze, miałam okazję zrobić to wszystko razem z niezastąpionym towarzystwem.
Najbliżej naszego mieszkania znajdowało się Centrum Spotkania Kultur. Budynek bardzo intrygujący. Ciekawa architektura, połączenie różnych materiałów (od szklanych wind i tarasów po ścianę z surowych cegieł) i taras widokowy na dachu.
Następnie rowerem dojechałyśmy na rynek i okolice zamku. Z całego miasta zdecydowanie najbardziej podobał mi się właśnie rynek. Z jednej strony piękne odnowione kamieniczki i ładne lokale, ale zaraz obok wąskie przejścia i dość obskurna zabudowa. Lublin na swój klimat i muszę przyznać, że dla mnie jest on lekko tajemniczy.
W drodze powrotnej jeszcze chwilka przeznaczona na najlepsze lody w mieście, czyli lokal Bosko.
A wieczorem...
Czas na juwenalia! Klimat zdecydowanie lepszy niż w Krakowie. Większy chill, większa otwartość, żadnych przepychanek i pogo pod sceną. Polecam ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz