Druga część mojej mini emigracji była lekko deszczowa, częstotliwość imprezowa nieco zmalała, ale wizyty na plaży i klifach odbywały się praktycznie codziennie. Dwa razy odwiedziłam Split, byłam przy The Eye of the Earth, w Trogirze, Primostenie, na Hvarze i jakimś opuszczonym mieście obok kanionu. Bardzo spodobały mi się wodospady w Plitwicach. Zadar opuszczałam bez płaczu, ale z wdzięcznością za fajny, chillowy czas i dalmacki spokój (chociaż pod koniec miałam go aż za dużo).























































