Zwiedzanie Holandii jest fajne, ale jeszcze fajniej jest, kiedy zwiedzasz ją z Holendrem, który cały czas opowiada ci przeróżne historie i pokazuje lokalne bary i klimatyczne miejsca.
Z Utrechtu na jeden dzień pojechaliśmy do Rotterdamu i Hagi.
Rotterdam zachwycił mnie przede wszystkim architekturą i muralami. W Hadze natomiast pogoda troszkę się popsuła i Morze Północne przywitało nas zimnym wiatrem i specyficzną pianą, która pojawia się na jego powierzchni na wiosnę (w wyniku reakcji chemicznych związanych z występowaniem glonów).
Na koniec tego długiego dnia pojechaliśmy jeszcze rowerami do bardzo małego miasteczka obok Utrechtu, a wieczorem oglądaliśmy holenderski program typu "Randka w ciemno".
Kolejnego dnia na pożegnanie z Utrechtem poszłyśmy do Primarka i po raz ostatni spacerowałyśmy pomiędzy klimatycznymi kanałami i kamienicami, a jutro? - Jutro czas na stolice ;)






















































































Brak komentarzy:
Prześlij komentarz