sobota, 13 października 2018

Włoski weekend


Mały włoski weekend w październiku, to jedna z lepszych decyzji w tym roku. Z daleka od tłumu nowych krakowskich studentów, imprez i obowiązków. 
Idealnym miejscem na taką odskocznie okazało się Bergamo - małe włoskie miasteczko. A ze względu na jego położenie również Mediolan (miasta dzieli około 50 km, więc głupio byłoby nie podskoczyć na spóźniony fashion week do Medio).


Latanie nad Alpami jest wspaniałe. Z góry zdecydowanie lepiej widać ogrom, piękno i surowość tych gór.


Zaczynamy od klasyków, czyli Katedry i Galerii Wiktora Emanuela II


















Oczywiście obowiązkowo zakręciłam się na byku :D 

Następnie Zamek Sforzów 




Kolejnym, według mnie jednym z najciekawszych miejsc w Mediolanie jest cmentarz Cimitero Monumentale, który mieści się bardzo blisko centrum.












Niezwykłe miejsce, z niepowtarzalnym klimatem, które w mojej opinii pokazuje z jednej strony piękno i ulotność życia, ale z drugiej strony uzmysławia nam też piękno śmierci i pamięć o tych, których już z nami nie ma. Dla mnie jedno z najciekawszych miejsc, zdecydowanie polecam je zobaczyć i poczuć towarzyszącą mu atmosferę.





Kolejny poranek to już Bergamo i wjazd kolejką do Citta Alta.






Z Citta Alta jedziemy dalej w górę, na wzgórze San Vigilio, na którym znajdują się ruiny zamku oraz zapierające dech widoki. Niesamowitym uczuciem było spędzenie niedzielnego poranku właśnie tam.










Wracając do Citta Alta obchodzimy jeszcze mury miasta oraz idziemy na dobrą włoską picke (krojoną nożyczkami). 







Brama Świętego Jakuba


W Bergamo jest bardzo dużo kościołów i co ciekawe praktycznie każdy z nich ma dzwonnice, które znacznie się od siebie różnią. W okolicy południa, czy chociażby pełnej godziny słyszymy większość z nich. A każdy dzwon bije inaczej niż pozostałe.

To był bardzo udany weekend. 








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz