Najlepszym jakie tylko mogłam sobie wymarzyć zakończeniem hiszpańskiej przygody było Camino de Santiago. 313,4 kilometrów, zahaczając o A Corune oraz Fisterre. 11 wspaniałych dni w magicznej Galicji. Cudowni ludzie (często z cudownym jedzeniem), niesamowita natura, która zachwycała podczas dobrej i złej pogody. Wschody i zachody słońca, spanie w namiocie i układanie trasy w taki sposób, żeby rano zawsze wypić kawkę. Ból pleców i kostek, skrajne temperatury, a do tego dzik obwąchujący nasz namiot.
Przygoda, która zostanie ze mną już na zawsze.
Na koniec, będąc już w samolocie oglądałam spektakl zachodu słońca widziany ponad chmurami. Idealne zakończenie idealnej drogi.
Dom Ortegi:
































































































Brak komentarzy:
Prześlij komentarz