Przed państwem czas spędzony w Veghel i jego okolicach, do tego zwyczaje Holendrów i wszechobecne rowery.
Tutejsze miasta wyróżnia typowa dla tego regionu Europy architektura (która swoją droga przypadła mi do gustu). Praktycznie wszystkie budynki są z cegły, a Holendrzy zwracają ogromną uwagę na swoje ogrody. Nie muszą być duże- ale za to bardzo zadbane, z perfekcyjnie przyciętymi żywopłotami i trawnikami.
W mniejszych miastach bardzo popularne jest też mówienie sobie dzień dobry na ulicy. Było to dla mnie dużym zaskoczeniem, kiedy idąc pierwszy raz do centrum miasta, nieznajomi ludzie uśmiechali się i machali mi będąc nawet z drugiej strony ulicy. Jak widać Holendrzy są bardzo sympatyczni i rozmowni. Większość z nich płynnie mówi po angielsku, dlatego w sklepach, urzędach czy szpitalach nie ma większych problemów z porozumieniem się, a podejście do klientów/pacjentów jest zdecydowanie inne niż w Polsce. Osobiście spotkałam się z dużym profesjonalizmem i byłam pozytywnie zaskoczona całością (o dziwo - nawet z wizyty w szpitalu mam dobre wspomnienia, wszystko było bardzo sprawne, wszystkie badania wykonywane w szybkim czasie, a dla osób czekających darmowa kawa i przekąski. W Polsce raczej nie do pomyślenia, prawda? ;) )
Jeśli chodzi o życie w mieście to większość sklepów otwarta jest do 18/20. Wyjątkiem jest piątek, kiedy wszystko czynne jest najdłużej (do 21/22) a w mieście są korki i kolejki, ponieważ ruch jest dużo większy niż w pozostałe dni tygodnia.
Rowery? Tutaj, zawsze i wszędzie
Niestety nie zdążyłam zrobić zdjęcia, ale będąc w Eindhoven byłam w szoku, kiedy zobaczyłam ogromnych rozmiarów parking dla rowerów.
Często spotykane są tutaj rowery na kluczyk (do tej pory nie spotkałam się jeszcze z takimi w Polsce). Mają one blokadę kół, którą wyłącza się przekręcając kluczykiem w specjalnym zamku pod siodełkiem. Warto pamiętać- szczególnie jeśli wybieramy się do Holandii samochodem- że rowery mają tutaj pierwszeństwo, dlatego należy zachować szczególna ostrożność na skrzyżowaniach i rondach, ponieważ rowerzyści jeżdżą tutaj dosyć szybko.
Jedzenie
Pobyt w Niderlandach pozwolił mi spróbować jedzenia (szczególnie słodyczy), które dosyć ciężko znaleźć w Polsce. Firmy bardzo popularne, jednak jak się okazuje, dla Holendrów oferują one szerszy wybór smaków i rodzajów produktów.
Oprócz słodyczy warto spróbować lokalnych serów i ontbijtkoek'a - czyli bardzo popularnego słodkiego ciasta, które Holendrzy jedzą na śniadanie oraz na przekąskę.
Warto też kupić ciastka Stroopwafel, są to dwa wafle połączone specjalnym syropem, o słodkim smaku. Przed zjedzeniem można położyć je na kubku kawy lub herbaty, a nawet włożyć do mikrofali. Dzięki tym zabiegom ciastka podobno smakują lepiej. Ja jadłam je w klasycznej formie i naprawdę były bardzo dobre.
W Holandii popularne są też śledzie, w każdej postaci. Jednak nie próbowałam żadnej z nich.
W tym roku wakacje były bardzo gorące, sami mieszkańcy przyznawali, że nie pamiętają kiedy ostatni raz było aż tak ciepło, temperatury osiągały wartość 36 stopni.
Wiatraki -czyli najbardziej rozpoznawalny znak Holandii.
