niedziela, 26 listopada 2017

Cebula na winogronie

     Jako turystyczna Grażynka zaliczam do wakacji wyjazd nie do końca wypoczynkowy... Ale nie ma co tego za bardzo roztrząsać- byłam we Francji ? Tak, byłam ! Dużo zobaczyłam ? - No powiedzmy :D Emeringes, Fleurie, Chenas (miejscowości w regionie Owernia - Rodan - Alpy, w departamencie Rodan, niedaleko miasta Macon- na północ od Lyonu)
     Bezapelacyjnie jednak jedzenie i wino pozwoliły mi poczuć klimat prawdziwej Francji, zapraszam do zdjęć:

A zaczniemy od naszego 5-cio gwiazdkowego hotelu












niedziela, 17 września 2017

Na piechotę

     Tak się złożyło, że to już trzecia piesza pielgrzymka na Jasną Górę w moim życiu! Różnica jest jedynie taka, że tym razem wybrałam się na 6-cio dniowy szlak z Krakowa (przez dwa wcześniejsze lata wychodziłam z Tarnowa, a całość trwała 9 dni).
     Pielgrzymka jest niezwykłym doświadczeniem, wszyscy mamy jeden wspólny cel, jednak każdy uczestnik inaczej przeżywa drogę do niego. Podsumowując wygląda to mniej więcej tak: setki ludzi w różnym wieku, setki uśmiechów, rozmów, ciągłe śpiewanie, częsta modlitwa i uwielbienie, deszcz, słońce, burza, kolejki do sklepów i łazienek, życzliwi ludzie, odciski na nogach, przyjaźnie na całe życie, noclegi w przeróżnych miejscach, suche żarty i wspomnienia na całe życie.
   
     Ale dlaczego taka tematyka na blogu o podróżach? Otóż moi drodzy trasa PPK przebiega Wyżyną Krakowsko-Częstochowską oraz Szlakiem Orlich Gniazd, dlatego po drodze mięliśmy kilka niezłych widoków.

     Na początek Ojcowski Park Narodowy i Msza Święta w Bramie Krakowskiej












     Następnie zamek w Ogrodzieńcu (na terenie ruin kręcono "Janosika" oraz "Zemstę", a obecnie rejon Podzamcza słynie z pokazów rycerskich)





Na koniec jeszcze zamek w Olsztynie i Przeprośna Górka- czyli nabożeństwo pielgrzymkowe poprzedzające wejście na Jasną.






           I jeszcze kilka zdjęć z całości:










     Jeszcze dwa zdjęcia, które nie są mojego autorstwa (znalazłam je w galeriach ze zdjęciami z pielgrzymki)





czwartek, 3 sierpnia 2017

Bieszczady w środku lata

     Aż wstyd się przyznać, ale był to mój pierwszy (mam nadzieję nie ostatni) wyjazd do Bieszczad. Radość z niego jest podwójna, a to ze względu na piękne krajobrazy oraz cudownych ludzi, z którymi podróżowałam. 











     Zdobycie Tarnicy (1346 m n.p.m.) przy ponad 30-stopniowej temperaturze, było odrobinę męczące. O ile samo wyjście ( z miejscowości Włosate ) prowadziło przez las, w którym temperatura była sprzyjająca, to zejście ze szczytu do Ustrzyk Górnych odbyło się w gorącej atmosferze.




 

     Drugi dzień spędziliśmy w Polańczyku, nad Jeziorem Solińskim, w tym miejscu 30+ było bardzo korzystne. Cały wyjazd pozwolił mi odpocząć, co było mi potrzebne- szczególnie po dwóch miesiącach pracy w call center.




O tym że podróże kształcą, wiemy nie od wczoraj, ja na przykład właśnie w Bieszczadach dowiedziałam się co to jest papierzak :D 
     Oprócz tego poznałam też historię powstania Jeziora Solińskiego. Zachęcam do zapoznania się z nia:  http://bieszczady.land/z-takimi-kosztami-wiazalo-sie-powstanie-jeziora-solinskiego/ http://www.nowiny24.pl/bieszczady/reportaze/art/6088485,jak-sie-zylo-w-solinie-przed-budowa-zapory,id,t.html  
Trudno mi opisać to jak się poczułam słysząc, że w miejscu po którym teraz pływają żaglówki, a my robimy sobie zdjęcia i odpoczywamy- jeszcze nie tak dawno temu były domy, kościoły i cmentarze.

sobota, 29 lipca 2017

Pomaturalna Praga

     Wyjazd do Pragi to pierwszy poważniejszy wyjazd. Mówiąc 'poważniejszy' mam na myśli to, że cały wyjazd począwszy od transportu, noclegu, po zwiedzanie zorganizowany został przeze mnie i Annę (moją towarzyszkę). Wiem że nie ma w tym nic zaskakującego, jednak dla nas był to pierwszy tego typu zagraniczny trip, stąd też samo planowanie i przygotowania wzbudziły w nas wiele emocji :D
     Oczywiście już na samym początku zrobiłyśmy kilka podstawowych błędów, co skutkowało tym, że straciłyśmy trochę więcej pieniędzy niż planowałyśmy wydać, ale przecież lekcja 'na własnych błędach' jest bezcenna.
     Patrząc na ten wypad z perspektywy czasu myślę, że w niektórych sytuacjach miałyśmy więcej szczęścia niż inteligencji, ale najważniejsze że nasz wyjazd mimo wszystko udał się i mamy z niego pozytywne wspomnienia ( a przynajmniej ja je mam).
     Jeśli chodzi o zdjęcia, wiem że fotograf ze mnie żaden, ale pracuje nad tym i mam nadzieję, że zdjęcia z następnych miejsc będą lepsze.








Mieszkałyśmy na Smichovie (3 przystanki od wzgórza Petrin), z dwoma kotami i cudownymi widokami z tarasu.





Na początek klasyk- Archikatedra św. Wita, Wacława i Wojciecha. Ten kościół niewątpliwie zrobił na mnie ogromne wrażenie.







Kolejny klasyk- Most Karola. Pierwszy raz byłyśmy na nim około godziny 8 rano i był to bardzo dobry wybór, ponieważ im później tym trudniej jest przez niego przejść z powodu dużej liczby turystów ( głównie są to grupy z Azji i wycieczki z Polski ) czemu oczywiście się nie dziwię, bo przecież z tego mostu możemy zobaczyć słynną panoramę Pragi. 








Miejscem, które skradło moje serce jest dziedziniec budynku czeskiego senatu. Miejsce do którego wróciłyśmy również drugiego dnia, bo naprawdę robi wrażenie. Po drugiej stronie znajduje się jeszcze ładny ogród i szklarnia.



Będąc na Hradczanach trafiłyśmy na wizytę jakiegoś zagranicznego prezydenta i uroczysty przemarsz orkiestr i wojska.





Stadion Strahov- największy stadion piłkarski i drugi co do wielkości obiekt sportowy świata, może pomieścić około 250 000 kibiców (wiki).  Obecnie odbywają sie na nim jedynie treningi (oglądałyśmy część treningu drużyny Sparta Praga), ponieważ, jak widać na zdjęciach, obiekt nie nadaję się już do użytku.


A to widok z przystanku autobusowego obok stadionu.







Wieża widokowa na wzgórzu Petrin, a takie widoki mijałyśmy podczas schodzenia ze wzgórza (w sąsiedztwie znajdują się też akademiki)



















Na koniec to co najbardziej lubię, czyli drobiazgi z ulicy oraz typowe czeskie piwo, w typowym czeskim barze Klamovce.