Pobyt w Madrycie był krótki, ale jak zawsze - intensywny. Mimo zaledwie kilku godzin, zauroczyłam się w tym mieście. Szczerze mówiąc czułam się w nim lepiej niż w Barcelonie, która ma dostęp do morza i ze względu na architekturę (moim zdaniem) ma do zaoferowania nieco więcej niż stolica Hiszpanii. Zjadłam tutaj świetne jedzenie i zmarzłam. Tego dnia temperatura była tutaj zdecydowanie niższa niż w Krakowie. Do tego polubiłam też lotnisko, na którym całkiem nieźle się śpi.
sobota, 18 stycznia 2020
Teneryfa
Teneryfa to miejsce najbardziej wysunięte na południe i zachód w którym byłam. Byłam i mam nadzieję że wrócę ponownie, bo jest niesamowite. Pierwszy raz mogłam usłyszeć szum Oceanu Atlantyckiego i jego wysokie fale. Pierwszy raz widziałam prawdziwą plantację bananowców. Pierwszy raz stanęłam u podnóża wulkanu i chodziłam po czarnej plaży. Wracając do Polski pierwszy raz zdarzyło mi się awaryjne lądowanie ze względu na awarię samolotu.
Dużo wspomnień, ale wszystkie są kolorowe. Do wszystkich lubię wracać, dlatego mam nadzieję, że na Wyspy Kanaryjskie również, w niedalekiej przyszłości, uda mi się powrócić.
Subskrybuj:
Posty (Atom)







































































